Wokół kredytu hipotecznego narosło przez lata wiele mitów, które są regularnie powielane i – co gorsza – traktowane jak fakty. Mechanizm jest prosty: kłamstwo powtarzane wielokrotnie zaczyna funkcjonować jak prawda. W efekcie osoby planujące zakup nieruchomości bardzo często podejmują decyzje w oparciu o niepełne lub błędne informacje, zamiast realnych danych rynkowych i obowiązujących zasad bankowych.

Jeżeli wierzysz w popularne mity dotyczące kredytów hipotecznych, to najczęściej dzieje się jedna z dwóch rzeczy. Po pierwsze – rezygnujesz z pewnych decyzji, bo zakładasz, że nie masz możliwości ich realizacji, na przykład błędnie oceniasz swoją zdolność kredytową. Po drugie – podejmujesz nieoptymalne decyzje finansowe, które w długim okresie prowadzą do realnych strat pieniędzy.

Analizując rozmowy z klientami, bardzo szybko można zauważyć, że mitów dotyczących kredytów hipotecznych jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Dlatego powstał kompleksowy poradnik, w którym obalamy 20 najczęściej powtarzanych mitów związanych z finansowaniem zakupu nieruchomości. Aby treść była czytelna i praktyczna, poradnik został podzielony na dwie części – w każdej z nich omawiamy po 10 kluczowych mitów, które mają największy wpływ na decyzje kredytobiorców.

Celem tego poradnika jest jedno: abyś, podejmując decyzje dotyczące kredytu hipotecznego, opierał się na faktach, wykorzystywał wszystkie dostępne możliwości oraz nie tracił niepotrzebnie swoich pieniędzy. Poniżej przedstawiamy pierwszy z najczęściej spotykanych mitów.

MIT 1: Cena kredytu hipotecznego w każdym banku jest podobna, więc nie warto porównywać ofert

To jeden z najbardziej utrwalonych i jednocześnie najbardziej kosztownych mitów. W praktyce oferty kredytów hipotecznych potrafią znacząco różnić się między bankami, mimo że wszystkie instytucje działają na tym samym rynku i bazują na podobnych stopach referencyjnych. Kluczowe różnice wynikają przede wszystkim z poziomu marży banku oraz dodatkowych kosztów okołokredytowych.

Różnica w oprocentowaniu pomiędzy najdroższą a najtańszą ofertą może przekraczać 1 punkt procentowy. W praktyce oznacza to kilkaset złotych różnicy w miesięcznej racie oraz dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych różnicy w całkowitym koszcie kredytu.

Posłużmy się prostym i bardzo realistycznym przykładem. Zakup mieszkania o wartości 500 000 zł, kredyt hipoteczny z 20% wkładem własnym, czyli kwota kredytu 400 000 zł, okres spłaty 25 lat, oprocentowanie zmienne. Zakładamy identyczną stopę referencyjną w każdym banku na poziomie 4,5%.

Na rynku dostępne są jednocześnie oferty, w których najniższa marża wynosi około 1,55%, a najwyższa nawet 3%. Różnica marż to aż 1,45 p.p., co bezpośrednio przekłada się na koszt kredytu.

Wariant 1 – niższa marża (1,55%)
Oprocentowanie kredytu: 6,05%
Rata miesięczna (bez ubezpieczeń): ok. 2 589 zł
Łączny koszt odsetek przez 25 lat: ok. 377 000 zł

Wariant 2 – wyższa marża (3%)
Oprocentowanie kredytu: 7,5%
Rata miesięczna (bez ubezpieczeń): ok. 2 956 zł
Łączny koszt odsetek przez 25 lat: ok. 487 000 zł

Różnica pomiędzy tymi dwiema ofertami wynosi więc:

– 367 zł miesięcznie w racie kredytu,
– aż 110 000 zł w całkowitym koszcie kredytu.

Co istotne, obie te oferty są realnie dostępne na rynku i proponowane równolegle przez duże banki komercyjne. Oznacza to, że bez porównania ofert możesz trafić zarówno na wariant bardzo korzystny, jak i skrajnie nieopłacalny. Nawet mniejsze różnice w marży niż w powyższym przykładzie generują w długim okresie istotne koszty.

Dlatego tak ważne jest świadome porównywanie ofert oraz wiedza, jak obniżyć marżę w kredycie hipotecznym i wybrać rozwiązanie dopasowane do swojej sytuacji finansowej.

W praktyce oznacza to współpracę z ekspertem kredytowym (przed wejściem w życie ustawy UOKH znanym także jako doradca kredytowy lub doradca hipoteczny), który analizuje oferty wielu banków jednocześnie, wskazuje realne różnice kosztowe i pomaga uniknąć niepotrzebnego przepłacania – a spotkania i cała współpraca są całkowicie bezpłatne, ponieważ wynagrodzenie pokrywa bank po podpisaniu umowy kredytowej. Jeśli rozważasz kredyt hipoteczny, warto umówić się na takie spotkanie w Warszawie i świadomie zadbać o swoje pieniądze.

MIT 2: Każdy bank liczy zdolność kredytową podobnie – skoro nie mam zdolności w jednym banku, to nie mam jej nigdzie

To kolejny bardzo groźny mit, który sprawia, że wiele osób rezygnuje z kredytu hipotecznego zupełnie niepotrzebnie. W rzeczywistości banki stosują skrajnie różne metody liczenia zdolności kredytowej – zarówno w zakresie analizy dochodu, jak i przyjmowanych kosztów życia czy parametrów kredytu.

Już sama metoda liczenia dochodu może diametralnie zmienić wynik. Przykładowo: jeden bank przy umowie o pracę liczy średni dochód z ostatnich 3 miesięcy, inny z 6 miesięcy, a jeszcze inny nawet z 12 miesięcy. Jeśli w ciągu roku otrzymujesz premie, nagrody roczne lub inne składniki zmienne – różnice w zdolności mogą być bardzo duże.

Nawet jeśli hipotetycznie założymy, że wszystkie banki przyjmą identyczny poziom dochodu (co w praktyce niemal się nie zdarza), to i tak zdolność kredytowa będzie się różnić. Dlaczego? Ponieważ część banków liczy zdolność bardziej liberalnie, a część znacznie bardziej restrykcyjnie.

Spójrzmy na konkretny przykład. Rodzina 2+1 (dwoje dorosłych i jedno dziecko). Łączne dochody: 20 000 zł brutto, czyli około 13 964 zł netto. Brak jakichkolwiek zobowiązań kredytowych. Kredyt w ratach równych, okres 30 lat, 20% wkładu własnego.

W banku, który liczy zdolność najbardziej restrykcyjnie, zdolność tej rodziny wyniesie około 866 000 zł. W banku, który liczy ją najbardziej liberalnie, zdolność wyniesie aż 1 166 000 zł.

Różnica to aż 300 000 zł, czyli zdolność wyższa o około 35% w porównaniu do najsłabszej oferty. To często różnica między zakupem mieszkania a domu lub między lokalem w gorszej i lepszej lokalizacji.

Dlatego jeśli jeden bank odmówił Ci kredytu lub zaproponował zbyt niską kwotę, nie oznacza to, że nie masz zdolności kredytowej. Warto sprawdzić ją w innych instytucjach i oprzeć się na rzetelnej analizie, a nie jednej decyzji – dokładnie tak, jak opisano to w materiale o zdolności kredytowej.

MIT 3: Ryczałt oznacza problemy z kredytem hipotecznym – banki źle liczą na nim zdolność

To mit, który wciąż bardzo często funkcjonuje wśród przedsiębiorców. Przez lata rzeczywiście było tak, że banki niechętnie podchodziły do ryczałtu i liczyły zdolność w sposób mało korzystny. Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Ryczałt stał się jedną z najpopularniejszych form opodatkowania działalności gospodarczej, a banki nauczyły się go analizować. W wielu przypadkach zdolność kredytowa liczona na ryczałcie jest bardzo dobra, a w części banków potrafi być nawet wyższa niż przy KPiR.

Oznacza to, że jeśli ryczałt jest dla Ciebie najkorzystniejszą formą rozliczania działalności, nie musisz jej zmieniać wyłącznie pod kredyt. Przy odpowiednim doborze banku możliwe jest uzyskanie finansowania bez problemów – co szerzej omawia case study dotyczące kredytu na działalności gospodarczej.

Podsumowując: ryczałt nie przekreśla kredytu hipotecznego. Kluczowe jest to, gdzie i w jaki sposób liczona jest zdolność.

MIT 4: Najlepszą ofertę kredytu hipotecznego dostanę w swoim banku

Wielu kredytobiorców zakłada, że skoro od lat korzystają z usług jednego banku, przelewają tam wynagrodzenie i mają dobrą historię, to właśnie tam otrzymają najlepsze warunki kredytu hipotecznego. Niestety – w praktyce tak to nie działa.

Zdecydowana większość banków nie premiuje długoletniej relacji z klientem. Jeśli już pojawia się jakakolwiek obniżka, to ma ona charakter symboliczny – rzędu 0,05 p.p. lub 0,1 p.p. na marży. Tymczasem oferty promocyjne są zazwyczaj takie same dla obecnych i nowych klientów.

Co więcej – nawet jeśli Twój bank zaproponował niewielką obniżkę, skąd masz pewność, że po tej korekcie jego oferta jest lepsza niż propozycje innych instytucji? W bardzo wielu przypadkach na rynku dostępne są wyraźnie tańsze rozwiązania.

Brak porównania ofert prowadzi najczęściej do jednego: nieświadomego przepłacania przez wiele lat. Dlatego niezależnie od tego, w jakim banku masz konto, zawsze warto zestawić jego propozycję z innymi ofertami dostępnymi na rynku.

Właśnie w tym miejscu kluczową rolę odgrywa ekspert kredytowy (przed wejściem w życie ustawy UOKH znany także jako doradca kredytowy lub doradca hipoteczny), który porównuje oferty wielu banków jednocześnie, wskazuje realne różnice kosztowe i pomaga wybrać najlepsze rozwiązanie – a spotkania i cała współpraca są całkowicie bezpłatne, ponieważ wynagrodzenie wypłaca bank po podpisaniu umowy kredytowej. Jeśli planujesz kredyt hipoteczny, warto umówić się na takie spotkanie w Warszawie i podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie mity.

MIT 5: Kredyt hipoteczny zaciągnięty na 30 lat będę spłacać przez całe życie

To bardzo popularne przekonanie, które skutecznie zniechęca wiele osób do zakupu nieruchomości. Tymczasem statystyka i praktyka pokazują coś zupełnie innego. Choć kredyt hipoteczny najczęściej zaciągany jest na 20, 25 lub 30 lat, w rzeczywistości jest on spłacany znacznie szybciej. Z doświadczeń rynkowych wynika, że u wielu kredytobiorców realny okres spłaty wynosi 8–10 lat.

Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka – i są one bardzo racjonalne.

Po pierwsze – rata kredytu nie jest indeksowana inflacją. Oznacza to, że jej nominalna wysokość nie rośnie wraz z inflacją. W dłuższym okresie rata stanowi więc coraz mniejszy procent domowego budżetu, zwłaszcza gdy wynagrodzenia rosną. Dotyczy to szczególnie osób młodych, z wyższym wykształceniem, pracujących w dużych miastach lub w branżach o wysokim potencjale wzrostu dochodów.

Po drugie – w trakcie życia często otrzymujemy dodatkowy kapitał. Może to być na przykład dziedziczenie nieruchomości po rodzicach lub innych członkach rodziny. Bardzo często środki ze sprzedaży takiej nieruchomości są przeznaczane na nadpłatę lub całkowitą spłatę kredytu hipotecznego.

Po trzecie – zmiana nieruchomości. Wiele osób w trakcie trwania kredytu sprzedaje swoją nieruchomość, na przykład z powodu powiększenia rodziny lub zmiany miejsca zamieszkania. Sprzedaż nieruchomości automatycznie oznacza spłatę kredytu, często znacznie wcześniej niż pierwotnie zakładany okres 30 lat.

W praktyce oznacza to jedno: kredyt hipoteczny nie jest zobowiązaniem „do końca życia”. W ogromnej liczbie przypadków spłata następuje dużo szybciej, niż wskazuje umowa.

MIT 6: Przy wcześniejszej spłacie i tak muszę zapłacić wszystkie odsetki

To jeden z najbardziej kosztownych mitów finansowych. Wielu kredytobiorców błędnie zakłada, że skoro kredyt został udzielony na 25 czy 30 lat, to odsetki za cały ten okres są „z góry należne bankowi”. Nic bardziej mylnego.

Przykład: kredyt hipoteczny 400 000 zł, okres 25 lat, raty równe, oprocentowanie 6%. Całkowity koszt odsetek za cały okres kredytowania wynosi około 373 000 zł. Wiele osób sądzi, że nawet przy wcześniejszej spłacie – po 5 czy 10 latach – i tak zapłaci całość tych odsetek.

To absolutnie nieprawda. Przy wcześniejszej spłacie kredytu spłacasz wyłącznie pozostały kapitał, a odsetki za niewykorzystany okres kredytowania są anulowane. Bank nalicza odsetki tylko za czas, w którym faktycznie korzystałeś z jego pieniędzy.

Wracając do przykładu:

Spłata po 10 latach
Zapłacone odsetki: około 215 000 zł
Odsetki za pozostałe 15 lat: anulowane

Spłata po 5 latach
Zapłacone odsetki: około 114 000 zł
Odsetki za pozostałe 20 lat: anulowane

Im wcześniej spłacisz kredyt, tym niższy jest całkowity koszt odsetkowy. To właśnie dlatego nadpłaty i wcześniejsze spłaty są jednym z najskuteczniejszych sposobów realnego oszczędzania na kredycie hipotecznym.

Często pojawia się pytanie: „Skoro mogę spłacić kredyt nawet po roku i zapłacić odsetki tylko za rok, to na czym zarabia bank?”. Odpowiedź jest prosta. Bank i tak zarabia – na prowizjach, ubezpieczeniach, kosztach uruchomienia kredytu oraz na samych odsetkach, które na początku spłaty są najwyższe. Konstrukcja rat sprawia, że w pierwszych latach spłacamy dużo odsetek i niewiele kapitału.

Dlatego wcześniejsza spłata lub nadpłacanie kredytu to realne narzędzie do obniżania kosztów – często jeszcze skuteczniejsze niż refinansowanie kredytu hipotecznego.

Właśnie w takich kwestiach ogromną wartość wnosi ekspert kredytowy (przed wejściem w życie ustawy UOKH znany także jako doradca kredytowy lub doradca hipoteczny), który pomaga zaplanować strategię spłaty, nadpłat i realnie ograniczyć koszty kredytu – a współpraca jest całkowicie bezpłatna, ponieważ wynagrodzenie pokrywa bank po podpisaniu umowy. Jeśli chcesz podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie mity, warto umówić się na takie spotkanie w Warszawie.

MIT 7: Kredyt hipoteczny jest drogi

To jeden z najczęściej powtarzanych mitów, który brzmi logicznie tylko na pierwszy rzut oka. Po dokładniejszej analizie okazuje się jednak, że kredyt hipoteczny wcale nie musi być drogim rozwiązaniem – a w wielu przypadkach jest wręcz racjonalnym i opłacalnym narzędziem finansowym.

Po pierwsze – to najtańsza forma finansowania zakupu nieruchomości. Na rynku nie istnieje żaden inny produkt kredytowy, który pozwala sfinansować zakup mieszkania lub domu z niższym oprocentowaniem niż kredyt hipoteczny. Kredyty gotówkowe, firmowe czy inne formy finansowania są zawsze wyraźnie droższe.

Po drugie – wzrost wartości nieruchomości. W długim okresie ceny nieruchomości w Polsce systematycznie rosną i tempo tego wzrostu nadal jest wyższe niż w wielu krajach Europy. Owszem – płacisz odsetki od kredytu, ale jednocześnie zyskujesz na wzroście wartości nieruchomości, która bardzo często rośnie szybciej niż koszt finansowania.

Po trzecie – realny okres spłaty. Jak już zostało wcześniej wyjaśnione, kredyty hipoteczne w praktyce są spłacane dużo szybciej niż wynika to z umowy. Nadpłaty, wcześniejsze spłaty czy sprzedaż nieruchomości sprawiają, że końcowy koszt kredytu jest znacząco niższy niż ten wynikający z harmonogramu na 25 czy 30 lat.

Po czwarte – alternatywa w postaci najmu. Większość osób i tak ponosi koszty wynajmu, które nigdy się nie zwrócą. Tymczasem w tym samym czasie można spłacać własny kredyt i budować swój majątek, zamiast finansować cudzy.

Jeżeli więc zestawimy fakt, że nie istnieje tańszy instrument finansowania zakupu nieruchomości, ceny nieruchomości długoterminowo rosną, kredyt można nadpłacać i spłacić wcześniej, a alternatywą jest kosztowny najem – trudno uznać, że kredyt hipoteczny jest drogi.

Często pojawia się też argument: „Lepiej mieszkać u rodziców, odkładać i kupić za gotówkę”. Teoretycznie – tak. W praktyce jednak czas działa na niekorzyść. Zbieranie kapitału trwa latami, a w tym czasie ceny nieruchomości rosną. Bardzo często okazuje się, że im więcej odkładasz, tym dalej jesteś od celu. Właśnie dlatego warto świadomie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto dziś zaciągać kredyt hipoteczny, zamiast odkładać decyzję w nieskończoność.

MIT 8: Jeśli nie jesteśmy małżeństwem, nie możemy wspólnie zaciągnąć kredytu albo będzie on droższy

To mit, który nie ma już żadnego uzasadnienia we współczesnym systemie bankowym. Mamy XXI wiek i banki zupełnie inaczej podchodzą dziś do kwestii współkredytobiorców.

Dla banku nie ma znaczenia, czy jesteście małżeństwem, związkiem nieformalnym, parą jednopłciową, rodzeństwem, przyjaciółmi czy wspólnikami. Wystarczy, że oświadczycie, iż prowadzicie jedno gospodarstwo domowe. Z punktu widzenia banku jest to sytuacja równoważna z małżeństwem.

Co kluczowe – warunki kredytu są dokładnie takie same, jak dla małżeństwa. Kredyt nie jest droższy, marża nie jest wyższa, a oferta nie jest gorsza tylko dlatego, że nie macie ślubu.

Jedyna realna różnica dotyczy formy własności nieruchomości. Małżeństwo nabywa nieruchomość do majątku wspólnego – bez określonych udziałów. W związku nieformalnym udziały są określone, na przykład po 50/50 lub w innych proporcjach, np. 30/70. I to wszystko.

MIT 9: Współkredytobiorca musi być z rodziny i musi zostać współwłaścicielem nieruchomości

To w rzeczywistości dwa mity w jednym. Jeżeli Twoja zdolność kredytowa jest niewystarczająca i potrzebujesz dodatkowego dochodu, banki dają znacznie większą elastyczność, niż powszechnie się uważa.

Po pierwsze – współkredytobiorca nie musi być z Tobą spokrewniony. Może to być przyjaciel, znajomy, partner biznesowy, a nawet sąsiad. Dla banku liczy się stabilny dochód i zdolność kredytowa, a nie więzy rodzinne.

Po drugie – współkredytobiorca nie musi być współwłaścicielem nieruchomości. W wielu bankach możliwa jest konstrukcja, w której dana osoba przystępuje wyłącznie do kredytu w celu poprawy zdolności, natomiast właścicielem nieruchomości pozostajesz tylko Ty.

Takie rozwiązania są dostępne na rynku, ale wymagają właściwego doboru banku i poprawnej struktury wniosku. I właśnie dlatego w praktyce tak istotna jest współpraca z ekspertem kredytowym (przed wejściem w życie ustawy UOKH znanym także jako doradca kredytowy lub doradca hipoteczny), który zna aktualne podejście banków i potrafi zaprojektować kredyt w sposób bezpieczny i zgodny z Twoimi interesami.
I tutaj dochodzimy do ostatniego mitu w naszym dzisiejszym odcinku czyli …

MIT 10: Współkredytobiorca musi uczestniczyć w kredycie przez cały okres kredytowania

To mit, który wyjątkowo często pojawia się w rozmowach z klientami i który potrafi skutecznie zablokować decyzję o kredycie. Wiele osób zakłada, że skoro kredyt hipoteczny został zaciągnięty na 25 lub 30 lat, to współkredytobiorca musi pozostać w nim przez cały ten okres. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Nic dziwnego, że taka wizja odstrasza potencjalnych współkredytobiorców. Kredyt obciąża bowiem ich zdolność kredytową w całości. Oznacza to, że jeżeli rata kredytu wynosi 3 000 zł, a współkredytobiorca chciałby w przyszłości zaciągnąć własny kredyt, bank policzy mu jako obciążenie pełną ratę 3 000 zł, a nie jej część. W takiej sytuacji bardzo łatwo o brak zdolności na własne cele mieszkaniowe.

Na szczęście nie jest to zobowiązanie na zawsze. W praktyce funkcjonuje rozwiązanie, które pozwala wyjść z tej sytuacji, czyli odłączenie współkredytobiorcy od kredytu hipotecznego.

Schemat wygląda następująco:

– zaciągasz kredyt ze współkredytobiorcą, na przykład z siostrą, ponieważ na starcie nie masz wystarczającej zdolności (np. dopiero rozpocząłeś działalność gospodarczą),
– z biegiem czasu Twoje dochody rosną i sytuacja finansowa się stabilizuje,
– składasz do banku wniosek o aneks do umowy, którego celem jest odłączenie współkredytobiorcy,
– przedstawiasz komplet dokumentów finansowych, a bank ponownie bada Twoją zdolność kredytową,
– jeśli zdolność jest wystarczająca, bank wyraża zgodę, podpisywany jest aneks (koszt zwykle 200–500 zł) i współkredytobiorca zostaje całkowicie odłączony od kredytu.

Warunek jest jeden i absolutnie kluczowy: musisz samodzielnie posiadać zdolność kredytową na całą kwotę kredytu, zgodnie z aktualnymi procedurami banku. Tylko wtedy bank zgodzi się na takie rozwiązanie.

Warto wiedzieć, że:

– nie istnieje żaden formalny okres karencji, który blokowałby możliwość odłączenia współkredytobiorcy – teoretycznie możesz o to wnioskować nawet kilka miesięcy po uruchomieniu kredytu,
– kluczowy jest okres, z którego bank liczy dochód – jeśli bank analizuje np. ostatnie 6 miesięcy, to sensownie jest składać wniosek, gdy wyższe dochody utrzymują się już przez ten czas,
– bank nigdy nie zagwarantuje „z góry” w umowie, że odłączy współkredytobiorcę – każdorazowo jest to indywidualna decyzja kredytowa, ale w praktyce, przy odpowiedniej zdolności, banki nie robią z tym problemu.

Dlatego w praktyce warto traktować współkredytobiorcę jako kredytobiorcę pomostowego – osobę, która pomaga na starcie, do momentu aż samodzielnie osiągniesz wymaganą zdolność. Świadomość, że to rozwiązanie tymczasowe, a nie zobowiązanie na 25–30 lat, bardzo często sprawia, że potencjalny współkredytobiorca znacznie chętniej zgadza się pomóc.

Tym samym zamykamy pierwszą część poradnika poświęconego największym mitom dotyczącym kredytu hipotecznego. Omówiliśmy kwestie ofert bankowych, zdolności kredytowej, kosztów kredytu oraz współkredytobiorców – czyli obszary, w których błędne przekonania najczęściej prowadzą do utraty pieniędzy i możliwości.

Jeżeli chcesz podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie mity, i uzyskać finansowanie dopasowane do Twojej sytuacji, warto skonsultować się z ekspertem kredytowym (przed wejściem w życie ustawy UOKH znanym także jako doradca kredytowy lub doradca hipoteczny). Spotkania i cała współpraca są całkowicie bezpłatne, ponieważ koszty pokrywa bank po podpisaniu umowy kredytowej – zapraszam do kontaktu i na spotkanie w Warszawie.

 

Sprawdź ostatnie Caste Study:

Samozatrudnienie (B2B) a kredyt hipoteczny – kompletny poradnik na 2025
Kredyt hipoteczny KROK PO KROKU! Jak wygląda cały proces ubiegania się o kredyt w 2025?
Zakup mieszkania z rynku pierwotnego czy wtórnego? Plusy i minusy – co wybrać?
Dlaczego warto skorzystać z usług eksperta kredytowego? 10 konkretnych korzyści
Kredyt hipoteczny dla obcokrajowców – kompletny poradnik
Kredyt hipoteczny na budowę domu modułowego – Kompendium wiedzy

Szukaj w serwisie

Najnowsze Case Study

Więcej CASE STUDY

Najnowsze Aktualności

Więcej Aktualności

Umów się na spotkanie z ekspertem

Ekspert / przed UOKH Doradca Kredytowy
Mateusz Dyrda

Mateusz Dyrda

Ekspert kredytowy (przed UOKH Doradca kredytowy) pracujący na terenie Warszawy. Ekspert Roku: 2012, 2013, 2015, 2017, 2019. W branży od 2008 r. Zapraszam na spotkanie – współpraca ze mną jest całkowicie bezpłatna. Umów się na spotkanie już dziś!